MK-3 - 2
Jan Kraśko

Według danych polskiego dystrybutora, do dzisiaj sprzedano u nas około 200 (dwustu) karabinków firmy Daystate; nie liczę tu importu prywatnego i innego. Na Forum pisuje ledwie kilku właścicieli, pytanie więc, gdzie podziali się pozostali. Nie wierzę, żeby kupili te karabinki ot tak sobie, że strzelają z nich raz w roku, że nie interesują się tym, co w nich siedzi i co ten sprzęt może. Stąd mój apel, który jest poniekąd powtórzeniem apelu Jurka (Iki): Panie i Panowie, napiszcie chociaż kilka słów. Jak się karabinek sprawuje, jakie mieliście z nim kłopoty, jakie awarie, jak je usuwaliście - tego rodzaju informacji jest na naszym Forum niewiele, praktycznie tyle co nic. Dlatego piszcie jak najwięcej, bardzo was proszę: dla dobra obecnych i przyszłych posiadaczy sprzętu tej firmy.

Karabinek PCP Daystate Mk3 RT jest wiatrówką, w której zastosowano
najnowocześniejsze rozwiązania elektroniczne. Rozwiązania te, w połączeniu z przepięknym, wyśmienicie dopracowanym łożem, sprawiają, że jest to sprzęt z najwyższej półki. Karabinek kupiłem 10.06.2005 w firmie CEKAUS; ma trzyletnią gwarancję. Jest to najnowszy model Mk3 RT z nowym, nieco odszczuplonym łożem i zmodyfikowaną elektroniką.

Bezpośrednio po zakupie karabinek został poddany przeglądowi i wyregulowany przez Piotra Polaka.



DANE
Kaliber: 4,5mm
Długość: 95cm
Długość lufy: 40cm
Waga: 4.0kg z celownikiem Simmons ProHunter (533g), tak więc sam karabinek waży około 3,5kg
Moc: 16,8J

Firma Daystate po raz pierwszy zaprezentowała ten model karabinka na targach Shoot Show w roku 2004. Zastosowano w nim system CDT, technologię rozładowania kondensatora, pomysł i patent Stevena Harpera, którego nazwisko widnieje na korpusie wiatrówki. Cykl strzału jest kontrolowany i sterowany elektronicznie, dlatego zamiast mechanicznego, karabinek ma spust pośredni, tzn. spust połaczony jest z mikrowyłącznikiem sterującym procesorem kontrolującym zawór dozujący powietrze. Uzyskano dzięki temu taką delikatnośc i regulowalność działania spustu jaka, do tej pory, osiągana była jedynie w kosztownych karabinkach wyczynowych. Jego naciśnięcie powoduje przekazanie impulsu elektrycznego do procesora, który steruje cyklem strzału, otwierając zaworek.

Model tu prezentowany jest wersją "C". Zmodyfikowano w niej elektronikę, wprowadzając tzw. lean charge, jeszcze bardziej skrócony czas otwarcia zaworka dozującego, co powiększyło liczbę strzałów z jednego kartusza. Od poprzednich wersji różni się również tym, że nie posiada potencjometru umożliwiającego regulowanie prędkości wylotowej śrutu. Potencjometr ten był umieszczony za dwoma akumulatorkami ukrytymi w łożu; między akumulatorkami widnieje teraz napis MK3SV2.0 - wszystkie oznaczone nim karabinki są kwalifikowane jako unowocześniona wersja "C". W wersji tej wprowadzono również siódmy stopień programowania (w poprzednich było ich sześć), który umożliwia pojedynczy strzał z koniecznością każdorazowego zabezpieczenia i odbezpieczenia wiatrówki. Można z niej strzelać również treningowo, "na pusto", bez groźby uszkodzenia mechanizmu.

Wspomniane wyżej dwa 12 woltowe akumulatorki wymagają doładowania co 3000-5000 strzałów pełnej mocy; ładowarka jest w komplecie. Mają żywotność co najmniej 1000 doładowań. Każde trwa 14 godzin, lecz można oczywiście robić to krócej i doładowywać je w dowolnym momencie. Od chwili zakupu robiłem to tylko raz, a od 10.06.2005 wystrzelałem 9 paczek śrutu.





Wypełniając angielskie normy bezpieczeństwa, firma Daystate wyposażyła karabinek w dwa systemy zabezpieczające przed jego niepowołanym użyciem. Pierwszy z nich to zabezpieczenie elektroniczne: jeśli zostawimy odbezpieczoną wiatrówkę na czas dłuższy niż 15 minut, co 30 sekund rozlega się sygnał dźwiękowy (charakterystyczne "beepnięcie"), jednocześnie zaczyna mrugać czerwona dioda na bezpieczniku. Jeśli nie zabezpieczymy karabinka, akumulatorki szybko się wyczerpią i wiatrówka po prostu nie wystrzeli. Drugim systemem zabezpieczającym jest kluczyk, którym odcinamy dopływ prądu z akumulatorków. Karabinek jest wówczas zupełnie "martwy".





Zastosowanie elektroniki umożliwia sprawne i szybkie programowanie funkcji karabinka. Żeby to zrobić, należy go zabezpieczyć, pociągnąć za spust, przytrzymać go i jednocześnie odbezpieczyć karabinek - karabinek jest skonstruowany tak, że nie wystrzeli. Tym sposobem wchodzimy w siedmiostopniowy cykl programowania, które umożliwia:

  • zresetowanie elektronicznego licznika magazynka (po dziewiątym strzale mruga czerwona dioda na bezpieczniku i słuchać sygnał dźwiękowy; po strzale dziesiątym, dioda mruga dwukrotnie i słychać dwa sygnały dźwiękowe);
  • zaprogramowanie i zresetowanie licznika wystrzałów;
  • wyłączenie lub włączenie diody sygnalizacyjnej;
  • włączenie lub wyłączenie licznika magazynka;
  • ustawienie mocy (regulator mocy ma 15 stopni; każde pociągnięcie spustu w odpowiednim cyklu programowania zmniejsza ją o jeden stopień)
  • przejście na cykl jednostrzałowy, podczas którego po każdym strzale trzeba zabezpieczać, a po załadowaniu śrutu odbezpieczać karabinek.

Łoże typu Thumbhole DELUXE - projekt Gary'ego Cane'a - jest bez wątpienia elementem, który przydaje karabinkowi urody. To oczywiście kwestia gustu, lecz dla kogoś, kto lubi ładne, pięknie ukształtowane drewno i chce, żeby karabinek wyglądał jak karabinek, jest to rzecz niezmiernie ważna. Drewno to amerykański orzech. Wbrew temu, co można przeczytać i w instrukcji obsługi, i na stronie internetowej Daystate'a, łoże nie jest woskowane, pokryto je jednak warstwą matowego lakieru nowego typu, który do złudzenia przypomina powłokę woskową. W porównaniu z poprzednimi modelami Daystate'a Mk3 jest nieco lżejsze i "odchudzone", ma również nieco inny kształt uchwytu oraz zupełnie inne moletowanie. Zachowano charakterystyczną dla modelu RT stopkę z różanego drewna, wysoką, pięknie ukształtowaną bakę, pękate, choć nieco szczuplejsze czółenko i charakterystyczne wcięcie chwytne na czółenku. Otwór na kciuk jest bardzo ładnie wyprofilowany, podobnie jak sam uchwyt z lekkim wybrzuszeniem na dłoń. Wentylowana stopka kolby - nie regulowana - jest zrobiona z elastycznej gumy.











Kartusz karabinka jest oksydowany na wysoki połysk, natomiast lufa na mat. Oksyda wygląda przepięknie, zwłaszcza po pociągnięciu jej PKB, które nadaje jej charakterystyczny błękitny połysk. Jakość oksydy bez najmniejszego zarzutu. Kartusz (pojemność 185cm3), poprzednio długi na 59cm, został w ostatnich modelach skrócony do 53,5cm. Na końcu kartusza jest port ładowania zabezpieczony wciskanym metalowym kołpakiem z logo firmy.





Nabijanie kartusza jest typowe dla większości karabinków PCP; szybkozłączka jest oczywiście w komplecie. Zawór ładujący jest bardzo szczelny, nabijaniu nie towarzyszy syk uchodzącego powietrza ani żadne inne nieprzyjemne odgłosy.





Na korpusie karabinka widnieje jego nazwa, numer seryjny, nazwisko właściciela patentu oraz wielkość ciśnienia, do jakiego można załadować kartusz, w tym przypadku 232 bary. Z kartusza nabitego do 200 barów oddaję 140-150 równych strzałów. Nie dysponuję chronometrem, ale przy ostatnich strzałach na tarczy nie widać żadnych odskoków. Nie wiem dlaczego, ale odskoki te występują, gdy strzelam z kartusza nabitego do ciśnienia maksymalnego, mniej więcej po 115-120 strzale.

Korpus jest dwuczęściowy, z wyfrezowaną nań szyną montażową szerokości 11mm. Między jego częściami jest miejsce na magazynek lub na tackę na śrut.





Rygiel jest przepięknie chromowany i pracuje leciutko.





Tuż pod ryglem jest wielofunkcyjny (obrotowy) bezpiecznik manualny z diodą sygnalizacyjną. Przesuwa się w górę i w dół lekko, z miłym dla ucha cichym kliknięciem.

Lufa Lothara Waltera jest mocowana do kartusza uchwytem w kształcie cyfry "8" i zakończona tłumikiem. Jego budowa umożliwia dokręcenie doń drugiego tłumika; w tym przypadku jest to tłumik Phantom firmy Parker Hale.




Dziesięciostrzałowy magazynek ma mocną, solidną konstrukcję. Można go wkładać zarówno z lewej strony karabinka jak i z prawej, wystarczy w tym celu przełożyć mały trzpień blokujący. Wsuwa się do korpusu gładko i tkwi w nim bardzo pewnie. Podczas ładowania należy pamiętać, żeby przepchnąć główkę śrutu przez mieszczącą się w otworze blokadę. Po wsunięciu magazynka do korpusu, wystarczy przesunąć rygiel do przodu i obrócić jego uchwyt do dołu. Popychacz umieszcza śrut na odpowiedniej głębokości w lufie i po odbezpieczeniu karabinek jest gotowy do strzału.






Żeby oddać kolejny strzał, należy odryglować zamek i cofnąć rygiel nieco dalej, do chwili, gdy napotka lekki opór sprężyny indeksującej magazynek. Słychać wtedy charakterystyczne kliknięcie i bęben magazynek wykonuje obrót. Popchnięcie rygla do przodu wprowadza do lufy kolejny śrut.

W poprzednich modelach karabinka tacka była mocowana dwiema śrubami, co bardzo utrudniało jej wymianę na magazynek; czasami trzeba było nawet zdejmować celownik. W tym modelu jest to tacka magnetyczna zaopatrzona w dwa niewielkie trzpienie. Zakłada się ją błyskawicznie.





Ładowanie śrutu do komory jest bardzo łatwe. Robi się to identycznie jak np. w AA S400: trzeba zabezpieczyć karabinek, podnieść rygiel, obrócić go o 45 stopni i odciągnąć do tyłu. Rygiel nie stawia praktycznie żadnego oporu - karabinek nie ma wewnętrznego bijnika - a cofając się, popychacz odsłania rynienkę tacki. Śrut kładzie się na rynience i zamyka rygiel, obracając jego uchwyt ku dołowi. Wystarczy teraz obrócić bezpiecznik i karabinek jest gotowy do strzału, co sygnalizuje czerwona dioda.

Strzelanie z tej wiatrówki sprawia wielką przyjemność. Strzał jest bardzo cichy, przyjemny dla ucha, a po zastosowaniu dodatkowego tłumika Parkera Hale'a praktycznie niesłyszalny.

Spust to spust marzenie. Można ustawić go dosłownie na muśnięcie palcem - ma cztery śruby regulacyjne dostępne przez kabłąk - a ponieważ jest to spust elektroniczny, karabinek nie wypali przy żadnym wstrząsie.

Wiatrówka doskonale leży na ramieniu - przynajmniej mnie - jest niezwykle celna i zdecydowanie przerasta moje dzisiejsze umiejętności strzeleckie, do których z powodzeniem wystarczy zamocowany na niej celownik Simmonsa. Na Forum podnosiły się głosy, że jest to sprzęt za drogi jak na jego możliwości, że są karabinki celniejsze, lepiej przystosowane do FT czy HFT - mówię tu o wersji RT. Poniekąd są to głosy słuszne, jednak kupując wiatrówkę - przynajmniej ja - nie kierowałem się li tylko jej celnością czy przeznaczeniem. Zarówno w przypadku AA TX200 MK3 jak i w tym ważne były również wrażenia estetyczne. Zawsze uważałem, że karabinek powinien być nie tylko celny, ale i się podobać, inaczej nie miałbym żadnej przyjemności ze strzelania, a ten podobał mi się, odkąd go zobaczyłem. Być może, jak twierdzi na Forum Jka (kłaniam się, Jurku) jest to sprzęt trochę dla snobów, ale ja się nie snobuję: ja po prostu ten karabinek mam i z niego strzelam, bo sprawia mi to wielką radość, a chyba o to w naszym hobby chodzi. I zupełnie nie przeszkadza mi, że nie osiągam "superskupień" i nie pakuję ośmiu śrutów w jedną przestrzelinę z 50m. Strzelam bardzo marnie, głównie do spinnerków, jednego biednego szczurka, nabojów hukowych, kapsli, czasem do tarczy. Zwykle chybiam, ale i tak się cieszę, bo strzelanie zarówno z TX200 jak i z Daystate'a sprawia mi olbrzymia frajdę. Hobby nie zawsze musi być "praktyczne", nie zawsze ma służyć jakiemuś celowi (patrz: wygranie tych czy innych zawodów). Hobby jest przede wszystkim po to, żeby dawać hobbyście przyjemność.

Jak każdy, karabinek nie jest wolny od wad. Najbardziej denerwującą jest chyba to - przynajmniej dla mnie - że zawsze trzeba pamiętać, czy oddało się strzał czy nie. Zapomnienie grozi wprowadzeniem do lufy drugiego śrutu.

Inną wadą, na którą skarżą się użytkownicy angielscy, jest groźba wpadnięcia śrutu pod obudowę korpusu. Gdy używa się tacki, podczas ładowania trzeba pamiętać o lekkim pochyleniu karabinka w dół, żeby śrucina nie wtoczyła się przypadkiem do otworu, z którego wysuwa się popychacz. Na pierwszy rzut oka to niemożliwe, żeby się tam wcisnęła, jednak takie przypadki były.

Wadę polegającą na tym, że karabinek strzelał za każdym pociągnięciem spustu, zlikwidowano, wprowadzając siódmy stopień programowania.

Kolejną wadą jest zbyt płytka rynienka w tacce. Oczywiście można się do niej przyzwyczaić i po pewnym czasie śrut wkłada się bardzo szybko, jednak na lepsze rozwiązanie wpadł jeden z wiatrówkowiczów angielskich, który metodą chałupniczą produkuje magnetyczne tacki głębsze, lepiej wyprofilowane i zabezpieczone boczną ścianką.

Jak wspominałem, moc jest regulowana (15 stopni), jednak bez chronometru nie sposób ustalić konkretnie o ile. Moim zdaniem, firma powinna podać choćby orientacyjne dane na ten temat.

I wreszcie osławiony magazynek. Doczekał się wielu słów krytyki, jednak uważam, że nie do końca słusznych. Owszem, ładuje się go dość niewygodnie, jednak poza tym urządzenie sprawuje się bez zarzutu, przynajmniej w moim karabinku. Trzeba tylko pamiętać o konieczności używania zalecanych przez producenta śrutów: Daystate FT (a więc nasz dobry znajomy JSB Exact), JSB Exact, Bisley Magnum, Beeman Kodiak, RWS Superdome. Używanie innych może doprowadzić do zacięcia się magazynka.

Testy skupienia są bardzo amatorskie i nie umywają się do testów Miłka. Robiłem je częściowo na ZKS, częściowo w lesie, na wakacjach, i na pewno nie oddają pełnych możliwości karabinka, uwidaczniając wyraźne braki strzelca. Są to raczej najlepsze wyniki, jakie udało mi się wystrzelać w ciągu tych kilku miesięcy, tarcze, które zachowałem ot, tak, na pamiątkę. Wszystkie strzelania odbywały się na wolnym powietrzu, przy raczej bezwietrznej pogodzie, w temperaturze typowo letniej. Kartusz był nabity do 200 bar i uzupełniany po 130-140-150 strzałach. W czerwcu sprawdziłem kilka rodzajów Exacta. Strzelam Exactem 4,5.


(Skany tarcz od 1 do 6)








Tekst i zdjęcia - Jan Kraśko
Dziękujemy za udostępnienie materiałów!

do góry

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ] Ostatnie uaktualnienie: 14.09.2016 printer2.gif, 1 kB
Drukuj tę stronę
aktualnie stronę przegląda Warning: fopen(howmanylog1.txt): failed to open stream: Permission denied in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 37 Warning: fputs() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 38 Warning: fclose() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 39 1 Warning: fopen(howmanylog1.txt): failed to open stream: Permission denied in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 79 Warning: fputs() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 80 Warning: fclose() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /volume1/web/airguns/howmany.php on line 81 osób.

Wszystkie materiały opublikowane na tej witrynie są objęte prawem autorskim i zostały zamieszczone za zgodą ich autorów. Kopiowanie i publikowanie materiałów bez zgody ich autorów jest wzbronione.
Strona optymalizowana dla przeglądarki Firefox najlepiej wygląda w rozdzielczości 1280x1024